Cóż mogę o nim powiedzieć.... chyba tylko tyle że, bardzo go lubimy i często go robimy (robię :) )
A i mąż za każdym razem mówi "zrób więcej kruszonki" którą uwielbia :-}
Przepis na dużą formę.
Potrzebowałam:
500-600g mąki
1/2 kostki drożdży
1 jajko
6 łyżek cukru
szczypta soli
1 szklanka ciepłego mleka
2-3 łyżki wody
3 łyżki roztopionego masła
ok.300g truskawek lub innych owoców (tym razem użyłam truskawki oraz wiśnie, które rok wcześniej zaprawiłam w słoiku).
Kruszonka: 4 łyżki mąki,2 łyżki masła, 2 łyżki cukru, kilka kropli esencji waniliowej.
Lukier: 3/4 szklanki cukru pudru, gorąca woda, kilka kropli aromatu śmietankowego.
Drożdże rozetrzeć z trzema łyżkami cukru, dodać ciepłe mleko i trzy łyżki mąki, wszystko wymieszać i pozostawić do wyrośnięcia.
Do wyrośniętego rozczynu dosypać mąkę, lekko roztrzepane jajko, roztopione masło, szczyptę soli, wodę oraz cukier. Zagnieść ciasto. Gdy ciasto będzie już gładkie odstawić do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość ponownie zagnieść.
ciasto rozwałkować i włożyć do formy wysmarowanej masłem lub margaryną oraz wysypanej mąką lub bułką tartą. Na wierzch ciasta wyłożyć pokrojone truskawki (i) lub inne owoce, posypać kruszonką i pozostawić na 15 minut.
Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika do 180 stopni, na około 30-40 minut. Po ostygnięciu ciasto polać lukrem.
Smacznego
"Wyłącznie dla pozbawionych służby kucharek"
czwartek, 8 września 2011
niedziela, 4 września 2011
Parówki a la stroganoff
Całkiem nie dawno mojego syna odwiedził kolega. Nastał wieczór i zaczęłam się zastanawiać co im zrobić "innego" do jedzenia, przypomniałam sobie że "Irena i Andrzej" na swojej stronie proponują ciekawy pomysł na parówki podane "inaczej". Skorzystałam właśnie z tego pomysłu i zrobiłam, panowie zadowoleni.... były też prośby o dokładkę :-}
Paróweczki podałam z ryżem.
Potrzebowałam:
Ok. 500g parówek
3 posiekane cebule
2 łyżeczki słodkiej papryki ( w proszku)
Mało lub margaryna ( u mnie oliwa)
1/4 szklanki koncentratu pomidorowego
1 łyżka musztardy
1 kostka rosołowa
1 szklanka wody
Sól, pieprz
Pół szklanki kwaśnej śmietany
Każdą parówkę przekroiłam na pół. Ponacinałam na krzyż. Zbrązowiłam na tłuszczu. Dodałam cebulę, paprykę, koncentrat pomidorowy, musztardę, kostkę bulionową rozpuszczoną w wodzie. Doprowadziłam do wrzenia. Zmniejszyłam ogień i dusiłam na małym ogniu. Doprawiłam solą i pieprzem. Na końcu wymieszałam ze śmietaną.
Paróweczki podałam z ryżem.
Potrzebowałam:
Ok. 500g parówek
3 posiekane cebule
2 łyżeczki słodkiej papryki ( w proszku)
Mało lub margaryna ( u mnie oliwa)
1/4 szklanki koncentratu pomidorowego
1 łyżka musztardy
1 kostka rosołowa
1 szklanka wody
Sól, pieprz
Pół szklanki kwaśnej śmietany
Każdą parówkę przekroiłam na pół. Ponacinałam na krzyż. Zbrązowiłam na tłuszczu. Dodałam cebulę, paprykę, koncentrat pomidorowy, musztardę, kostkę bulionową rozpuszczoną w wodzie. Doprowadziłam do wrzenia. Zmniejszyłam ogień i dusiłam na małym ogniu. Doprawiłam solą i pieprzem. Na końcu wymieszałam ze śmietaną.
środa, 31 sierpnia 2011
Leczo z Kabaczka
Znajomi obdarowali nas dwoma ogromnymi kabaczkami, od razu wiedziałam że zrobię z nich własnie leczo które zniknęło bardzo szybko, a miało być na co najmniej dwa dni :)
Potrzebowałam:
Kabaczki (dwa dość duże)
4 pomidory (sparzone i obrane ze skórki)
4 cebule
Kiełbasa
2 czerwone papryki
2 zielone papryki
1 żółta papryka
Kilka pieczarek
2 marchewki
3 ząbki czosnku
Sól, pieprz, papryka słodka i ostra, oregano, bazylia, zioła prowansalskie
Serek topiony (większa kostka)
Koperek
Kiełbasę podsmażyłam razem z cebulą w garnku w którym robiłam leczo.
Do wysmażonej kiełbasy dodałam pokrojoną w pół-krążki marchewkę, a po chwili resztę pokrojonych warzyw. Dusiłam na małym ogniu tak długo aż warzywa były miękkie (ale nie "ciapowate" :))
Na sam koniec dodałam pomidory i serek topiony oraz przyprawy. Chwilę jeszcze gotowałam aż serek zupełnie się rozpuścił. Dodałam posiekany koperek i ....... zajadaliśmy :)
Smacznego
Potrzebowałam:
Kabaczki (dwa dość duże)
4 pomidory (sparzone i obrane ze skórki)
4 cebule
Kiełbasa
2 czerwone papryki
2 zielone papryki
1 żółta papryka
Kilka pieczarek
2 marchewki
3 ząbki czosnku
Sól, pieprz, papryka słodka i ostra, oregano, bazylia, zioła prowansalskie
Serek topiony (większa kostka)
Koperek
Kiełbasę podsmażyłam razem z cebulą w garnku w którym robiłam leczo.
Do wysmażonej kiełbasy dodałam pokrojoną w pół-krążki marchewkę, a po chwili resztę pokrojonych warzyw. Dusiłam na małym ogniu tak długo aż warzywa były miękkie (ale nie "ciapowate" :))
Na sam koniec dodałam pomidory i serek topiony oraz przyprawy. Chwilę jeszcze gotowałam aż serek zupełnie się rozpuścił. Dodałam posiekany koperek i ....... zajadaliśmy :)
Smacznego
środa, 24 sierpnia 2011
Rocky Road
Czasami często mam ochotę na coś słodkiego, i nie może to być pączek, ciasto, cukierek itp, itd.
A że bardzo lubię gorzką czekoladę, wybór padł na "Rocky Road" które znalazłam na stronie Nigelli. Jest to "słodycz" którą możemy zrobić i schować do lodówki, a w momencie gdy mamy ochotę na coś słodkiego.... sięgamy do lodóweczki, i zjadamy kawałeczek lub więcej :-}
Potrzebowałam:
125g miękkiego masła
300g dobrej gorzkiej czekolady (minimum 70% kakao)
3 łyżki golden syrupu (zastąpiłam miodem)
200g herbatników
100g mini marshmallows (miałam duże pianki które pokroiłam na mniejsze kawałki )
2 łyżki cukru pudru do posypania
Masło, czekoladę i syrop roztopić w garnku z grubym dnem, od czasu do czasu mieszając. Odlać pół szklanki roztopionej masy.
Do pozostałej masy dodać połamane herbatniki i marshmallows.
Foremkę o wymiarach 24 na 22 cm wyłożyć folią aluminiową lub papierem do pieczenia, równo rozłożyć mieszankę i lekko docisnąć w dno.
Na wierzch wylać pozostałą masę i rozprowadzić.
Blaszkę włożyć do lodówki na 2 godziny lub na całą noc. Po wyciągnięciu posypać cukrem pudrem i pokroić na kwadraty.
Smacznego
A że bardzo lubię gorzką czekoladę, wybór padł na "Rocky Road" które znalazłam na stronie Nigelli. Jest to "słodycz" którą możemy zrobić i schować do lodówki, a w momencie gdy mamy ochotę na coś słodkiego.... sięgamy do lodóweczki, i zjadamy kawałeczek lub więcej :-}
Potrzebowałam:
125g miękkiego masła
300g dobrej gorzkiej czekolady (minimum 70% kakao)
3 łyżki golden syrupu (zastąpiłam miodem)
200g herbatników
100g mini marshmallows (miałam duże pianki które pokroiłam na mniejsze kawałki )
2 łyżki cukru pudru do posypania
Masło, czekoladę i syrop roztopić w garnku z grubym dnem, od czasu do czasu mieszając. Odlać pół szklanki roztopionej masy.
Do pozostałej masy dodać połamane herbatniki i marshmallows.
Foremkę o wymiarach 24 na 22 cm wyłożyć folią aluminiową lub papierem do pieczenia, równo rozłożyć mieszankę i lekko docisnąć w dno.
Na wierzch wylać pozostałą masę i rozprowadzić.
Blaszkę włożyć do lodówki na 2 godziny lub na całą noc. Po wyciągnięciu posypać cukrem pudrem i pokroić na kwadraty.
Smacznego
środa, 17 sierpnia 2011
Kwaśnica (po mojemu)
Gdy nasz syn odpoczywał nad morzem, My (ja i mąż) pojechaliśmy w moje ukochane góry, odwiedziliśmy Zakopane. Pogoda była delikatnie mówiąc kiepska, ale......w ogóle mi to nie przeszkadzało bo ja + góry = ogromne szczęście :-)) Dużo chodziliśmy ale mało wchodziliśmy :-( ponieważ szlaki były mokre i śliskie, odradzano nam. I gdy tak chodziliśmy duuuużo to przyznaję trochę zmarzłam i jedyne o czym marzyłam to było ZJEŚĆ COŚ GORĄCEGO i najlepiej żeby to była Kwaśnica :-) I tak też zrobiliśmy, nie wiem czy jadłam prawdziwą kwaśnicę (mam nadzieję że tak) ale smaczna była, do tego placek po zbójnicku (mięso podobno z baranka było :-( a ja nie jadam takich pięknych puchatych baranków, mężowi się "dostało" bo to on mnie w to wrobił :-) )
A wracając do kwaśnicy.... jak wróciliśmy do domu to próbowałam odtworzyć kwaśnicę, a czy mi się udało? nie wiem, chociaż bardzo nam smakowała i będę do niej wracała.
Potrzebowałam:
1 kilogram kapusty kiszonej
Żeberka wędzone (oj to były duże żebra z ogromną ilością mięsa)
Boczek wędzony (surowy)
Grzybki suszone
Czosnek, dałam 5 ząbków
Duża cebula
Włoszczyzna
Ziele angielskie, liść laurowy, kminek, majeranek, cząber, sól, pieprz
Żeberka z boczkiem gotowałam około 2 godzin ( po godzine gotowania dorzuciłam włoszczyznę).
Żeberka, boczek, włoszczyznę wyciągnęłam, do wywaru włożyłam pokrojoną kapustę, posiekaną cebulę, czosnek, grzybki suszone (których wcześniej nie moczyłam) oraz mięso które oddzieliłam od kości (boczek zostawiłam dla męża na chlebek :-) ) dodałam, ziele angielskie, liść laurowy, kminek, cząber, majeranek dodałam dopiero pod koniec gotowania, sól i pieprz również.
Gdy kapusta była już miękka dodałam pokrojoną w kostkę (wcześniej ugotowaną) włoszczyznę.
Dodatkiem do kwaśnicy były ziemniaki podane osobno, okraszone zrumienioną cebulką.
A to troszkę deszczowego Zakopanego :-))
Pani na zdjęciu poniżej to nie ja :-)
...... iiiii nasz kot który chciał z naszym synem nad morze....ale zabrakło miejsca :-)
Zapomniałam..... gdyby ktoś nie wiedział gdzie zamieszkać na czas pobytu w Zakopanym to szczerze POLECAM to miejsce studiozakopane . Ja już wiem że gdy tylko będziemy wracać do Zakopanego, to na pewno zatrzymamy się właśnie tam. Proszę nie myśleć że to reklama, to jest tylko zachęta z mojej strony, ponieważ to miejsce w 100% spełniło moje oczekiwania.... czyste, przytulne, spokojne miejsce :-)
A wracając do kwaśnicy.... jak wróciliśmy do domu to próbowałam odtworzyć kwaśnicę, a czy mi się udało? nie wiem, chociaż bardzo nam smakowała i będę do niej wracała.
Potrzebowałam:
1 kilogram kapusty kiszonej
Żeberka wędzone (oj to były duże żebra z ogromną ilością mięsa)
Boczek wędzony (surowy)
Grzybki suszone
Czosnek, dałam 5 ząbków
Duża cebula
Włoszczyzna
Ziele angielskie, liść laurowy, kminek, majeranek, cząber, sól, pieprz
Żeberka z boczkiem gotowałam około 2 godzin ( po godzine gotowania dorzuciłam włoszczyznę).
Żeberka, boczek, włoszczyznę wyciągnęłam, do wywaru włożyłam pokrojoną kapustę, posiekaną cebulę, czosnek, grzybki suszone (których wcześniej nie moczyłam) oraz mięso które oddzieliłam od kości (boczek zostawiłam dla męża na chlebek :-) ) dodałam, ziele angielskie, liść laurowy, kminek, cząber, majeranek dodałam dopiero pod koniec gotowania, sól i pieprz również.
Gdy kapusta była już miękka dodałam pokrojoną w kostkę (wcześniej ugotowaną) włoszczyznę.
Dodatkiem do kwaśnicy były ziemniaki podane osobno, okraszone zrumienioną cebulką.
A to troszkę deszczowego Zakopanego :-))
Pani na zdjęciu poniżej to nie ja :-)
Zapomniałam..... gdyby ktoś nie wiedział gdzie zamieszkać na czas pobytu w Zakopanym to szczerze POLECAM to miejsce studiozakopane . Ja już wiem że gdy tylko będziemy wracać do Zakopanego, to na pewno zatrzymamy się właśnie tam. Proszę nie myśleć że to reklama, to jest tylko zachęta z mojej strony, ponieważ to miejsce w 100% spełniło moje oczekiwania.... czyste, przytulne, spokojne miejsce :-)
piątek, 12 sierpnia 2011
Piernik z Dyni
Wiem, wiem, to nie święta żeby piec piernik, ale upiekłam ;-) i zapewniam że smakuje tak samo jak w okresie świątecznym.
Jest pysznie cynamonowy, wilgotny, a tej wilgoci myślę że dodała mu dynia z której wcześniej zrobiłam mus potrzebny właśnie do tego przepisu.
Potrzebowałam:
1 szklanka razowej mąki pszennej
2/3 szklanki mąki pszennej
1-1 i pół łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
1/3 szklanki margaryny (u mnie Kasia)
2/3 szklanki cukru
1/4 łyżeczki aromatu waniliowego
2 jajka
1 szklanka ugotowanego przecieru z dyni
1/3 szklanki wody (pominęłam)
3/4 szklanki rodzynek
margaryna do smarowania blaszki
POLEWA:
2 łyżki cukru pudru
1/4 szklanki świeżego soku z pomarańczy (zastąpiłam likierem pomarańczowym)
Piekarnik nagrzać do temperatury 180 stopni. Blaszkę keksówkę (poj.2 litry) lekko wysmarować margaryną i obsypać mąką wytrzepując nadmiar.
Mąkę pszenną, cynamon, proszek do pieczenia, sodę, gałkę muszkatołową i sól przesiać, wymieszać z mąką razową.
Margarynę, cukier i aromat utrzeć na krem, ubijając do połączenia dodawać po 1 jajku, wymieszać z dynią na jednolitą masę.
Mieszając ( nie ubijać) masę z dyni dodawać na przemian suche składniki i wodę (która pominęłam), mieszać do połączenia.
Wsypać rodzynki, wymieszać.
Ciasto przełożyć do przygotowanej blaszki, wyrównać i piec 1 godzinę.
Próbować patyczkiem, który ma być czysty po wyjęciu.
Upieczony piernik pozostawić w keksówce 10 minut.
Wyłożyć na kratkę, nakłuć wierzch ciasta widelcem.
Składniki polewy wymieszać, polać ciasto; po 15 minutach przykryć, odstawić do następnego dnia.
Smacznego!
Jest pysznie cynamonowy, wilgotny, a tej wilgoci myślę że dodała mu dynia z której wcześniej zrobiłam mus potrzebny właśnie do tego przepisu.
Potrzebowałam:
1 szklanka razowej mąki pszennej
2/3 szklanki mąki pszennej
1-1 i pół łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
1/3 szklanki margaryny (u mnie Kasia)
2/3 szklanki cukru
1/4 łyżeczki aromatu waniliowego
2 jajka
1 szklanka ugotowanego przecieru z dyni
1/3 szklanki wody (pominęłam)
3/4 szklanki rodzynek
margaryna do smarowania blaszki
POLEWA:
2 łyżki cukru pudru
1/4 szklanki świeżego soku z pomarańczy (zastąpiłam likierem pomarańczowym)
Piekarnik nagrzać do temperatury 180 stopni. Blaszkę keksówkę (poj.2 litry) lekko wysmarować margaryną i obsypać mąką wytrzepując nadmiar.
Mąkę pszenną, cynamon, proszek do pieczenia, sodę, gałkę muszkatołową i sól przesiać, wymieszać z mąką razową.
Margarynę, cukier i aromat utrzeć na krem, ubijając do połączenia dodawać po 1 jajku, wymieszać z dynią na jednolitą masę.
Mieszając ( nie ubijać) masę z dyni dodawać na przemian suche składniki i wodę (która pominęłam), mieszać do połączenia.
Wsypać rodzynki, wymieszać.
Ciasto przełożyć do przygotowanej blaszki, wyrównać i piec 1 godzinę.
Próbować patyczkiem, który ma być czysty po wyjęciu.
Upieczony piernik pozostawić w keksówce 10 minut.
Wyłożyć na kratkę, nakłuć wierzch ciasta widelcem.
Składniki polewy wymieszać, polać ciasto; po 15 minutach przykryć, odstawić do następnego dnia.
Smacznego!
wtorek, 9 sierpnia 2011
Szarlotka w kruchym cieście
Mój pierwszy raz :-} tzn. pierwszy raz biorę udział w akcji kulinarnej, jest to akcja "Sezon na jabłka 2 ". Uwielbiam jabłka pod każdą postacią od tych prosto z drzewa po suszone.
Przepis na szarlotkę znalazłam w książce Marka Łebkowskiego "Przysmaki polskiego stołu".
Moi panowie byli zachwyceni, były ochy i achy i przyznaję że mieli rację, ciasto pysznie maślane a jabłuszka cudownie waniliowo-cynamonowe. Polecam!
Potrzebowałam:
450g mąki
300g masła
150g cukru pudru
2 żółtka
sól
1 kg kwaskowatych jabłek
100-150g cukru
1 łyżka cukru waniliowego
50g rodzynek (pominęłam, bo synuś nie lubi)
1 łyżka tartej bułki (zastąpiłam zmielonymi ciasteczkami cynamonowymi)
masło i mąka do formy
cukier puder do posypania
Masło pokroić na kawałki, ułożyć na mące wymieszanej z cukrem pudrem i szczyptą soli. Posiekać masło nożem, dodać żółtka. Rozetrzeć ciasto palcami, szybko zagnieść, uformować kulę, podzielić ją na 2 części, owinąć folią i odstawić do lodówki na 30 minut.
Jedną część ciasta wyjąć z lodówki, rozwałkować na prostokąt i wyłożyć nim blachę posmarowaną masłem i obsypaną mąką. Ciasto ponakłuwać widelcem i piec 10-15 minut w temperaturze 200 stopni.
Jabłka obrać, pokroić na kawałki i przesmażyć z cukrem. Do jabłek dodać cynamon, cukier waniliowy, opłukane i osączone rodzynki i wymieszać. Podpieczone ciasto posypać tartą bułką ( u mnie ciasteczkami cynamonowymi) i rozłozyć na nim masę jabłkową.
Rozwałkować drugą część ciasta, przykryć nią jabłka, nakłuć widelcem w kilku miejscach i piec około 30 minut w temperaturze 180 stopni.
Upieczoną szarlotkę posypać cukrem pudrem i kroić na kwadratowe ciastka.
Smacznego
Przepis na szarlotkę znalazłam w książce Marka Łebkowskiego "Przysmaki polskiego stołu".
Moi panowie byli zachwyceni, były ochy i achy i przyznaję że mieli rację, ciasto pysznie maślane a jabłuszka cudownie waniliowo-cynamonowe. Polecam!
Potrzebowałam:
450g mąki
300g masła
150g cukru pudru
2 żółtka
sól
1 kg kwaskowatych jabłek
100-150g cukru
1 łyżka cukru waniliowego
50g rodzynek (pominęłam, bo synuś nie lubi)
1 łyżka tartej bułki (zastąpiłam zmielonymi ciasteczkami cynamonowymi)
masło i mąka do formy
cukier puder do posypania
Masło pokroić na kawałki, ułożyć na mące wymieszanej z cukrem pudrem i szczyptą soli. Posiekać masło nożem, dodać żółtka. Rozetrzeć ciasto palcami, szybko zagnieść, uformować kulę, podzielić ją na 2 części, owinąć folią i odstawić do lodówki na 30 minut.
Jedną część ciasta wyjąć z lodówki, rozwałkować na prostokąt i wyłożyć nim blachę posmarowaną masłem i obsypaną mąką. Ciasto ponakłuwać widelcem i piec 10-15 minut w temperaturze 200 stopni.
Jabłka obrać, pokroić na kawałki i przesmażyć z cukrem. Do jabłek dodać cynamon, cukier waniliowy, opłukane i osączone rodzynki i wymieszać. Podpieczone ciasto posypać tartą bułką ( u mnie ciasteczkami cynamonowymi) i rozłozyć na nim masę jabłkową.
Rozwałkować drugą część ciasta, przykryć nią jabłka, nakłuć widelcem w kilku miejscach i piec około 30 minut w temperaturze 180 stopni.
Upieczoną szarlotkę posypać cukrem pudrem i kroić na kwadratowe ciastka.
Smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)